Witam
Wróciłam niedawno z Rosji, wyjazd był bardzo ciekawy, jak ktoś szuka miejsca , gdzie spotkać można prawie wszystko na raz to właśnie polecam obwód Tambovski (zaobserwować można alaktagi, chomiki, łosie, rysie, wszystkie gatunki kraskowych, wychuchole, gadożery, podróżniczki,błotniaki zbożowe,... prawie wszystko ;-) Z ciekawszych znalezisk to tylko derkacz, a z obserwacji chyba ok. 100 żołn żerujących nad lasostepem. Fajny widok.
Po powrocie od razu przeprowadziłam się do innego miasta - Śremu, odległego od byłego miejsca zamieszkania o ok. 30km. Wciąż wielkopolska, wciąż koło Poznania, ale powiat kościański bardziej mi się podobał. Tym bardziej że w mieście nie kursują żadne pociągi i nie można się z niego wydostać bez własnego środku transportu. Zamieszkałam u dziadków, dostałam całe piętro , ma pewne wady (brak kuchenki gazowej, umywalki, podłoga jest z płyty paździerzowej, nie ma izolacji), ale da się żyć. Niedługo kupuję kuchenkę indukcyjną. Martwi mnie brak izolacji, obecnie mam w pokoju 18*C. Właśnie testuję wytrzymałość dziadków na głośnego rocka psychodelicznego :-)
A teraz dość narzekania:
2.10.16r., okolice Czempinia:
2x krogulec + wypierzone lotki i sterówki
4X myszołów
ok. 1000 czajek
1 bielik
2 czaple siwe
3 czaple białe
30.09.16r., okolice Śremu:
ok. 1000 czajek
1x myszołów
1x czapla siwa
ok. 50 krzyżówek
2x bielik
Dodatkowo, jadąc ze Śremu do Czempinia znalazłam potrąconego myszołowa. Miał najprawdopodobniej zwichnięty nadgarstek. Ależ się namęczyłam zanim go złapałam. Nawet jak potraktowałam go bluzą, to się nie uspokoił. Rzucał się i drapał pazurami. Potem wiozłam go rowerem 5 km, a potem kolejne 3. To była męcząca podróż, bo strasznie się szarpał. Udało mi się go dowieźć do stacji PZŁ w Czempiniu i tam należycie się nim zajęli. Może potem wstawię zdjęcie do galerii
Teraz rzadko będę ruszać się gdziekolwiek, więc jeżeli będę coś wstawiać to będzie o identyfikacji piór lub o podobnej tematyce.
Pozdrawiam
wywielga
W samym mieście można spotkać ludzi z różnych narodowości z przewagą Rosjan, Uzbeków, i Chińczyków. Mieszka tam też jeden Polak - mój brat i jedyny przyjaciel.
Złapanie myszołowa wcale nie jest trudne, wystarczy go nakryć i dobrze przytrzymać. Najtrudniej było go dogonić, bo szybki jest, nawet bez jednego skrzydła. Najgorsze są łabędzie, ciężkie, silne i nawet bardziej drapią.