Oczywiście teraz, kiedy sypie śnieg i jest zima na całego,
zwielokrotniamy swoje dokarmianie. Ptaki wiedza, gdzie jest "pewne"
jedzenie i gromadnie przylatują.
Nasze podwórko zdominowały kosy, rano strasznie się wykłócają, wzajemnie przeganiają , chociaż pokarmu jest pod dostatkiem - raczej to rodzaj zabawy.
Kosy uwielbiają gotowane na parze warzywa, wymieszane z oliwą lub stopioną słoniną i z dodatkiem różnych nasion.
Pewnego ranka naliczyłam 25 kosów.
Co jest fajne to to, że one już nie uciekają, kiedy oglądamy je przez szybę, a nawet reagują na nas, kiedy idziemy podwórkiem. Lecą za nami próbując rozmowy w kosowym języku.
Pewnie każdy, kto dokarmia, przerywać nie zamierza...
U mnie kos tylko jeden, za to dzwońców ze 120 i na pewno ponad 20 trznadli. Za tydzień zaczynają się u mnie ferie, to w końcu będzie można trochę poobserwować i policzyć.
Są jednak tacy, którzy kiedy jest ciepło, słonecznie chetnie idą na spacer i sypią dla rozrywki ptakom różne rzeczy. Potem, gdy robi się zimno, to trudno się zmusic do wyjscia... A ptaki przyzwyczajone czekają...
„Pewnie każdy, kto dokarmia, przerywać nie zamierza... U mnie kos tylko jeden, za to dzwońców ze 120 i na pewno ponad 20 trznadli. Za tydzień zaczynają się u mnie ferie, to w końcu będzie można trochę poobserwować i policzyć.”
U mnie dużo mazurków ok. 30 , i sikorki bogatki , modraszki, 3 sierpówki , 3 kosy.Za to dzwońce pojawiają się rzadko i są to pojedyncze ptaki.