Dzisiaj na moim balkonie miało miejsce tragiczne wydarzenie. Gdy wychodziłam sprawdzić stan karmnika, zauważyłam że w rogu przy drzwiach balkonowych, przycupnął dzwoniec. Dziwne było dlamnie to, że gdy otworzyłam drzwi nie uciekł, nastroszył tylko pióra. Myślałam że po prostu przemarzł i że jest głodny. Sypnełam mu trochę ziaren i zostawiłam w spokoju. Za jakieś 15 minut ptak zmienił miejsce pobytu i przycupnął przy miotle, zwinięty w kulkę a po kilku minutach wyzionął ducha. Było mi go żal, zastanawiam się teraz czy był chory czy poprostu na czas nie znalazł pokarmu. Uprzątnęłam go z balkonu a smutek pozostał.