Aragorn napisał:
„A swoją drogą to się pewnie zdziwił załogant wyciągający drapola z wacka :)”
Nic a nic się nie zdziwił. Pierzasta paskuda była pilnie śledzona przez lunetę, gdyż próbowała się wcześniej dobierać do ptaków w wackach. Płoszenie nie pomagało, krogul wracał. Siedział na brzegu, na wacku, potem zaczął spacerować niczym polujący orlik. W końcu wczołgał się do pustego wacka - nikt nie wie, po co. W tym momencie nastąpił sprint Sabiny od domku do waca, zakończony pełnym sukcesem :D
A czy ptak dostał blachę? Z opisów te obozy Kulinga wyglądają fenomenalnie, a w rzeczywistosci jest pewnie jeszcze lepiej, tylko brać kalendarz w rękę i czas przyśpieszać żeby dobić do wieku załoganta ;P
Oczywiście - był to zresztą debiut kolejnej, świeżo upieczonej (ależ ta licencja była bielutka i gładka) obrączkarki Kulinga. Krogulec zresztą następnego dnia znów był w okolicy i błyszczał z daleka metalem...
Nie ponosimy odpowiedzialności za wypowiedzi zawarte w komentarzach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Są one prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.
Z opisów te obozy Kulinga wyglądają fenomenalnie, a w rzeczywistosci jest pewnie jeszcze lepiej, tylko brać kalendarz w rękę i czas przyśpieszać żeby dobić do wieku załoganta ;P
Krogulec zresztą następnego dnia znów był w okolicy i błyszczał z daleka metalem...
Super!