Największym pechem dobrego fotografa, czatującego wytrwale gdzieś w krzakach (czasem wiele godzin) jest albo trafić na ptaka z obrączką (zdjęcie artystyczne), albo zrobić zdjęcie z przedmiotami, które nie przysparzają mu chluby. Niestety trafiłaś na butelkę.
Dla usprawiedliwienia zdjęcia mogę dodać jedynie, że rezerwat Mewia Łacha to niestety tak naprawdę jeden wielki śmietnik. Morze oddaje co tylko chce, a śmieci w rzekach (później gdzieś na dnie morza) nie brakuje.
luke22 napisał:
„...że rezerwat Mewia Łacha to niestety tak naprawdę jeden wielki śmietnik. Morze oddaje co tylko chce, a śmieci w rzekach (później gdzieś na dnie morza) nie brakuje. ”
To niestety prawda. Jednego dnia zrobiliśmy akcję sprzątania rezerwatu i wzięliśmy na obchód 2 wielkie wory na butelki, puszki itp.; Całkowicie je wypełniliśmy, tak, że ciężko je potem było podnieść, a śmieci wszelkiego rodzaju na plaży jeszcze mnóstwo zostało. Butelkę ze zdjęcia akurat sprzątnęliśmy, ale siewnica przez następne dni podejść już nie chciała... :(
Bo morze jest sprawiedliwe. To co do niego wrzucimy prędzej czy później podczas sztormu do nas wróci. Szkoda tylko, że rzadko do swoich właścicieli.
Nie ponosimy odpowiedzialności za wypowiedzi zawarte w komentarzach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Są one prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.
Największym pechem dobrego fotografa, czatującego wytrwale gdzieś w krzakach (czasem wiele godzin) jest albo trafić na ptaka z obrączką (zdjęcie artystyczne), albo zrobić zdjęcie z przedmiotami, które nie przysparzają mu chluby. Niestety trafiłaś na butelkę.
Dla usprawiedliwienia zdjęcia mogę dodać jedynie, że rezerwat Mewia Łacha to niestety tak naprawdę jeden wielki śmietnik. Morze oddaje co tylko chce, a śmieci w rzekach (później gdzieś na dnie morza) nie brakuje.