Wczoraj w towarzystwie jednego współobserwatora (mojego psa) przespacerowałem się wzdłuż warszawskiej ulicy Piaseczyńskiej, dochodząc do stawów w parku Arkadia. Kiedy do nich dochodziliśmy, powitał nas odzywający się z wierzchołka drzewa dzięcioł duży. W parku, poza krzyżówkami i śmieszkami, było też sporo łysek i stosunkowo rzadkie w Warszawie kokoszki.