We wtorek przyjechałem z tatą z basenu aż zauważyłem na jednym z drzew koło mojego domu kilkaset jemiołuszek. Usiadły wszystkie tak, że najpierw wydawały się jak liście ale przecież jest jeszcze zima i liście nie wyrosły jeszcze na drzewach więc podszedłem pod samo drzewo. Wtedy zobaczyłem, że to nie liście tylko kilkaset jemiołuszek. Wracając w czwartek z kolegami ze szkoły zobaczyłem siedzącego na gałęzi kosa. Był cały czarny tylko dziób miał żołto-pomarańczowy. Później przeleciał on na choinke. No więc podszedłem do choinki. Wtedy on wzbił się w powietrze goniąc samiczka. Do dzisiaj nie widziałem go tam. Wydawał on mi się dość podejrzanie.