Witajcie!
Już właściwie koniec tej dziwnej zimy, której zasadniczo zimą nie można było nazwać. Bo co- śnieg i mróz trzymał przez może jakieś 2 tygodnie. Stanowczo za krótko. Bo co to ma być- 10 stopni ciepła w połowie stycznia? Kto to widział?
Pewnie większość się w tej chwili ze mną nie zgodzi, bo z tego co wiem, to tegoroczna zima wielu osobom wręcz odpowiadała. Nie trzeba było zbyt długo nosić zimowej kurtki, odśnieżać, nie było spóźnionych autobusów, lodu na drogach, upadków na chodniku itd., itp. No dobra, to są plusy. Ale i tak mnie nikt nie przekona. Ja tam lubię zimę z porządnym mrozem i śniegiem, żeby można było wybrać się na kulig, porobić aniołki na śniegu, rzucać śnieżkami... Nie, to nie jest dla małych dzieci. To jest dla wszystkich!
Oczywiście, że zwierzętom jest trudniej. Ale myślę, że nie ma się o nie co martwić- są świetnie przystosowane przez naturę. A ptakom możemy zresztą pomóc- otwierając ptasią stołówkę. To bardzo przyjemny sposób obserwacji- siedzenie z kubkiem gorącej herbaty przed oknem... Niektóre zwierzęta są zresztą nawet gorzej przystosowane do takiej bezśnieżnej zimy- popatrzcie na takiego gronostaja czy łasicę. Kiedy nie ma śniegu, są widoczne jak na dłoni, a przez to bardziej narażone na ataki drapieżników.
Można by jeszcze podawać sporo argumentów i za, i przeciw, ale i tak nic mnie nie przekona do nowego rodzaju zimy. Nic a nic!
Ptaki chyba wiedzą co o tym myślę- wszędzie słychać o czajkach, skowronkach, kto tam wie, o czym jeszcze, a ja widziałam tylko szpaki... Zresztą niewiele się za ptakami rozglądałam- pada deszcz, całkowite zachmurzenie i jakoś nie mam ochoty na wyściubianie nosa za drzwi. Może dlatego wiosenni przybysze umknęli mojej uwadze. Za to śpiewy- nie umknęły. Słychać oczywiście bogatki, modraszki, kowaliki, sikory ubogie, kwiczoły, gołębie, trznadle... Od niedawna dzięcioł zielony, dzięciołek, a duży już od stycznia. Sierpówki wpadły w istny szał, a kos śpiewa od rana do nocy. Pewnie będziemy mieć jakieś małe kosy w tym roku. ;) Moje dwa koty (niestety już nie trzy, choć mam nadzieję, że ten jeden się znajdzie :c) tylko siedzą na parapecie i obserwują okolicę. Szczególną ich uwagę przykuwają kule tłuszczowo- nasienne, które wiszą jeszcze na balkonie, bo ptaki jakoś wcześniej nie miały na nie ochoty, a teraz się za nie wzięły. O nie koteczki, o nie, nikt was na dwór nie wypuści...
A w ogródku mnóstwo przebiśniegów, krokusów, a wilcze łyko już przekwita...
A u Was jakieś oznaki tej jakże wczesnej wiosny?
No i jak zwykle pozdrawiam,
Gabriela :)