Zimno, mgła i gęsi...
 
 
~ djkarpowicz    |    dodano: 2010-03-08 19:57

Tak jak obiecywałem relacja z sobotnich liczeń gęsi.

Konkretnych liczb niestety nie znam, bo ogólne wyniki będą opublikowane na zjeździe, ale osobiście zobaczyłem około 7000 gęsi, w tym

większość zbożówek, również A.f.rossicus

Trochę(z 50) gęgaw

podobnie białoczółek, no może trochę mniej.

 i 2 !!!gęsi małe!!!(mój pierwszy "komis")

Po odprawie przydzielone nam zostały nam niektóre stawy z kompleksu Stawno( to tam gdzie byliśmy na EDP) i okoliczne pola.

Wstaliśmy o 5 i przed 6 byliśmy na przepuście. Niestety była mgła, i było tylko słychać głosy tysiąca gęsi. Czekaliśmy aż się podniesie. Nagle rozległ się szum miliona skrzydeł i wzmożone gęganie, nad głową przemknęły nam jakieś 3000 gęsi, okrążyły staw, i znowu przysiadły. Wtedy zaczęło wstawać słońce. Pośród mgieł zaczęła się pojawiać pomarańczowa kula. Podnoszące się opary odsłaniały wodę, lód śnieg i gęsi. Trwało to krótko, ale i tak pozostawiła niezapomniane wrażenie. I znowu gęsi zaczęły się podrywać. Mieliśmy popis lotów grupowych w kluczu i w chmarze. W sumie naliczyliśmy ich 5,5 tysiąca! Więcej gęsi nie było, ruszyliśmy więc na pola, zmarznięci strasznie. I znowu: siedzą na 9! Desant, i już jesteśmy skryci za drzewami. I jeszcze raz: mgła, czekamy, 5,10 minut, coś się wyłania, po 30 minutach idziemy w inne miejsce, i o wiele bliżej gęsi, które dalej śpią, W tedy wstaję mgła. Liczymy gęsi. Niestety nie da się rozróżnić białoczólek, bo mają głowy pochowane. Przelatujący myszołów spłoszył gęsi, które niestety odleciały, lub przysiadły dalej. Jedziemy dalej. Znowu gęsi, niestety spłoszone przez sarny i jakiegoś biegacza. Ale przynajmniej mamy stado ok.50 skowronków. Zawracamy na inne pola. Tam spotykam drugą cześć ekipy. Nikon i svarek stoją na statywach i błyszczą w słońcu. Przeglądamy to samo stado co nam wcześniej odleciało spłoszone przez myszaka. Nagle, Bartosz Smyk, przy svarovskim, mówi: chyba mam tu małą!!

Rzucamy się lunet. I potwierdzenie to gęś mała!! Wreszcie dorywam się do Nikona: pytam się, która to?- ta najbardziej po prawej. Jest, są dwie! Zamieszanie, ktoś mówi: dajcie aparat! Focimy przez lunetę! I w tym momencie gęsi odleciały.

. Cóż, może KF nie zaliczy, ale co widziałem to moje. Później jeszcze widzieliśmy kolejnego ~tysiaka i 2 żurawie. I to tyle, zdjęć trochę jest, ale zabójczych nie ma. I jeszcze refleksja na przyszłość: następnym razem wziąć grubsze skarpetki, bo noga odmarzała mi od 7:00 do 16:00. A i zapomniałem: był też tam pan Piotr Wasiak, z KP, znany niektórym Juniorowcom min. z wycieczki na EDP09