Dzień jak każda sobota zaczął się oglądnięciem Dzikiej Polski na stronie TVP. Od razu postanowiłem namówić tatę na wyjazd do lasu. O 11 byłem na miejscu. Zaczęło się od przelotnych ptaków wróblowatych m.in. szczygłów. Następnie na niebie zawisły 4 myszołowy i wydały swoje hłiiiiiiiiiiii. Później co jakiś czas słychać było pracę dzięcioła. Po pniach wspinały się pełzacze. Na jednym z drzew usiadły zięby, które co jakiś czas zlatywały na pole aby znaleźć coś dla siebie. W lesie zobaczyłem kosa ( samca), uboga albo czarnogłową, bogatki i modraszki. Co kilka minut słychać było krucze kra kra. Przeleciał 1 klucz gęgaw.
Zastanawiam się czy pomału nie powinnem wystawić karmnika. Codziennie widuje w moim ogrodzie kilka mazurów i kilkadziesiąt sikor.