Marzenia są piękne, więc trzeba robić wszystko, by mogły się spełnić. Tegoroczne wakacje nie ubłagalnie zmierzają ku końcowi, ale nie brakuje wspomnień z nimi związanych. Tym bardziej, że od lipca jestem szczęśliwym posiadaczem aparatu fotograficznego. To, co wydawało się nierealne nareszcie stało się faktem. Nareszcie mogłem poznać to uczucie, gdy na długi czas znika się z domu z aparatem w ręku. Zdecydowanie najwspanialszą chwilą dwumiesięcznego odpoczynku był moment, w którym udało mi się uchwycić w kadrze zdecydowanie najbarwniej upierzonego ptaka mojej okolicy. Oczywiście na myśli mam żołnę. Wcześniej wydawało mi się, że fotografia ptaków nie sprawia tylu problemów. Okazało się jednak, że bez wcześniejszego przygotowania nie uda się zrobić wspaniałego ujęcia tak rzadkiego ptaka. Widocznie jestem jeszcze niezbyt doświadczonym fotografem przyrody. Ale nic straconego, przecież każde marzenie da się spełnić, więc czekam na kolejny sezon lęgowy. Najbardziej zadowolony jestem z tego, że wychowała się w Smerdynie trójka pięknych, młodych ptaków, i że w końcu udało mi się pokazać w galerii, że ten gatunek zamieszkuje mój teren. Fotografia ptaków jest zajęciem, które wymaga ogromnego doświadczenia i zaangażowania. Pierwsze przyjdzie z czasem, drugiego nigdy mi nie brakowało. Wyszedłem z domu około godziny dziesiątej. Po długiej pieszej wędrówce nareszcie dotarłem w dobrze znane mi miejsce. Już z daleka widziałem miejsce, gdzie przesiaduje Merops apiaster. Wokół pola i ugory, żar leje się z nieba. To równie dobrze mogło być złudzenie. Czym prędzej ruszyłem w stronę przesiadującego na linii energetycznej ptaka. Oczywiście im byłem bliżej, tym bardziej musiałem uważać. Pierwsze podejście okazało się być nieudane. Nie mogłem złapać ostrości. Ona odlatywała o kilka metrów dalej, ja podążałem za nią. Robiłem kilkuminutowe przerwy, żeby niepotrzebnie nie płoszyć tak egzotycznie wyglądającego ptaka. W między czasie obserwowałem również kruka, dudki, pustułki oraz inne "pospoliciaki". Jest to na prawdę dobry teren do obserwacji. Po wydobywanym przez ogrom lat kamieniu i piasku powstały bardzo duże doły, które są urozmaiceniem terenu. Miejscami powstały małe stawy, gdzie w dosyć "śmieszny" sposób rechotały żaby. Po przejrzeniu zrobionych zdjęć wybrałem jedno, które jak na mój poziom nadawało się do publikacji. Cel został osiągnięty. Marzenie, które zostało zapoczątkowane w 2008 roku stało się faktem. Miałem ogromne szczęście, że już w pierwszym roku obserwacji mogłem obserwować ten rzadki gatunek. Z początku nie zdawałem sobie z tego sprawy i nadal nie dociera do mnie jakie spotkało mnie szczęście. W te wakacje zrobiłem zdjęcie, na które czekałem bardzo długo.