Kontrola co prawda miała się
odbyć w sobotę, lecz pomimo złej pogody( deszcz, wiatr oraz duże zachmurzenie)
do niej niedoszło. Odbyła się wczoraj 18.05.2009, kontrola wypadła pomyślne,
ale o tym po kolei. Na samym początku, gdy robiłem standardowe kółko wokół
kościoła, ma ono na celu wypatrzenie pustułki jeśli by była z drugiej strony
wieży, zaobserwowałem kanię rudą, która szybowała w powietrzu. Zaobserwowałem
ją pierwszy raz w życiu, z czego jestem wniebowzięty. Tak więc obserwacja
rozpoczęła się wspaniale. Po dojściu do mojego ulubionego miejsca na cmentarzy,
z którego obserwuję pustułki i gniazdo, w gnieździe wypatrzyłem samicę. Niebyło
to zbyt łatwe, gdyż samiczka wysiadując jaja chowa się w głąb gniazda, było jej
widać jedynie głowę i to od oka w górę. Kilkanaście minut później na wierzę
przyleciał samiec ze zdobyczą, i to nie bylejaką
przyniósł swojej wybrance ptaka wielkości szpaka( najprawdopodobniej był to
szpak). Swoje przybycie oznajmił głośnym nawoływanie, zaraz po nim samica
wyleciała z gniazda, odebrała kąsek i poleciała na gzyms z drugiej stronie
wieży, by zjeść posiłek. Po czym wleciała do gniazda. Później zaobserwowałem bociana białego, który
szybował ponad domami. Dokonałem jeszcze wspaniałej obserwacji, mianowicie
zaobserwowałem po raz pierwszy w życiu jerzyki w wiosce, do tej pory tylko je
widziałem w mieście. Na sam koniec obserwacji samiec odleciał w stronę pół,
prawdopodobnie na polowanie. Jednak przed tym wypłoszył jeszcze grzywacza,
który siedział na gałęzi drzewa. Tak więc kontrola jak najbardziej może być
uznana za udaną. Teraz mam 100% pewność, że pustułki nie straciły lęgu i pomimo
remontu są w gnieździe.