Dzisiaj byłam w Chobielinie i widziałam tam wiele ciekawych ptaków. Gdy dopiero dojeżdżaliśmy do Chobielina na łące stały trzy samice i jeden samiec bażanta łownego. Wszystkie zaś jadły rozsypane przez tutejszych ludzi ziarna. Gdy już byliśmy na miejscu czyli w Chobielinie zauważyłam dwa samce błotniaka zbożowego (tego razu patrzyłam na wszystkie szczegóły) lecące wzdłuż Noteci i atakujące płynącą rodzinkę łabędzi niemych (były tam dwa starsze i pięć młodszych łabędzi). Potem błotniaki usiadły na drzewo i dość długo siedziały lecz nagle zerwały się i z wielką szybkością poleciały na łąkę. Chwilę jeszcze krążyły nad nią lecz po nie długim czasie wleciały w gąszcz drzew stojących po drugiej stronie Noteci. Potem przelatywały nade mną ohary. Kiedy już wraz z moim tatą wracaliśmy usłyszałam tuż nad sobą miałczenie myszołowa. Był to myszołów zwyczajny, siedział on na drzewie ale jak tylko się na niego spojrzeliśmy on odleciał. Przy samochodzie widziałam tylko gila i bogatkę.
Pozdrawiam Szczudak.