Wczoraj wybraliśmy się z Tatą na spacer po okolicznych polach i zalesieniach, no i jestem bardzo zadowolony z rezultatu.
Najpierw wybraliśmy się na naszą działkę. Zobaczyliśmy stado drozdów, ale zanim rozstawiliśmy sprzęt, postanowiły poszukać pokarmu w innym miejscu. Gdy postanowiliśmy zobaczyć, czy przy rzece czegoś nie ma, nad głową przeleciała nam piękna samica krogulca - jest mierna dokumentacja. :) Bardzo się ucieszyłem, bo była to dla mnie życiówka.
Potem postanowiliśmy pójść do ładnego "parku" (nie wiem, jak to nazwać). Bardzo się zdziwiłem, gdy usłyszeliśmy stukanie, a potem charakterystyczny głos dzięcioła czarnego
. Postanowiliśmy pójść za tym głosem. Był to dobry wybór. Parę razy widzieliśmy, jak przeleciał z drzewa na drzewo, widziałem go przedtem tylko raz i to dawno temu. Następnie poszliśmy do domu przez wieś Rzeplin. Gdy mieliśmy zamiar przejść przez most, zobaczyliśmy ogromne (nawet kilkaset!) stado drozdów, niestety samych kwiczołów. A taka na droździki i paszkoty była nadzieja... Gdy rozstawiliśmy sprzęt, zaobserwowaliśmy, jak szukają czegoś na zamarzniętej rzece. W krzakach zobaczyliśmy nadpobudliwego raniuszka, który latał jak oszalały i nie dał się pofocić. Gdy ja podszedłem bliżej, by przyjrzeć się dokładniej kwiczołom, Tata zawołał, że jakiś dziwny ptak usiadł koło niego - nie jest mistrzem rozpoznawania ptaków :) Gdy doszedłem do Taty, ptaka już nie było. :( Tata pokazał mi zdjęcie i jednoznacznie wyszło, że jest to grubodziób - ja go tylko raz widziałem. Potem, gdy wracaliśmy, zobaczyliśmy stado saren złożone z ok. 15 osobników.
I tak minęły mile spędzone 4 godziny.
I takie przemyślenie: Naprawdę warto pochodzić po okolicy, sam nie wiedziałem, że tak blisko mogę znaleźć tak dobrze zapowiadające się miejsca. Na pewno jeszcze się tam wybiorę.
z Karwian pozdrawia Maks