Dzisiaj po południu gdy wracałem ze szkoły widziałem chorego gołębia. Miał złamane skrzydło. Chodził sobie w przyczepce jakiekoś samochodu dostawczego. Póżniej próbował wzlecieć ale nie udało musie. Razem z kolegom daliśmy mu kawałek chleba. Popatrzyliśmy trochę na niego i myśleliśmy co możemy dla niego zrobić. Telefonu do żadnego weterynarza nie mieliśmy. Następnie zobaczyliśmy na jego nuszce odznakę więc ucieszyliśmy sie trochę i poszliśmy. Gdy za dwie godziny wracałem z kursu dodatkowego jęztka angielskiego znowu stała ta przyczepa wioęc postanowiłem, że zobaczę jak tam gołąbek.Wychyliłem się izobaczyłem go w bardzo ciężkim stanie. Leżał na przyczepie głowę miał skierowaną na bok i..... nieżyl po prostu już nie żył.