Wczoraj postanowiłem pójść z kolegami sokolnikami na nasz obwód polatać z ptakami. Była ładna pogoda więc wszystkie drapieżniki świetnie latały.Po drodze widzieliśmy 3 sarny i krogulca. Powoli zaczęło się robić ciemno więc postanowiliśmy pójść do domu na skróty przez bagna. Jeden z kolegów zauważył że na niewielkiej polanie jest jakaś klatka. Podeszliśmy do niej a w niej na dole był gołąb, a na górze młoda samica jastrzębia. Na jej widok robiło mi się żal. Na głowie nie miała piór, stwierdziliśmy że chciała się wydostać i uderzała głową w górną siatkę. Zastanawiało mnie też dlaczego nie ma ogona, myślę że dobierali się do niej inne dzikie zwierzęta. Jastrząb trafił do kolegi którego tata jest weterynarzem. To już nie pierwsza klatka znaleziona na naszych terenach.