Niedziela, 7.02.2010r:
Zaskoczenie i radość - tylko tymi słowami da się opisać wczorajszy dzień :) Pojawiły się 4 grubodzioby - 1 samiczka i 3 samce, 4 jery, ok. 7 czyży, ok. 30 dzwońców, 1 wróbel, 3 bogatki, 2 modraszki, 6 kosów (coś ostatnio ich liczba zmniejsza się u nas, zapewne za sprawką podwórkowego kota :( ), 3 gołębie, ale po krótkim czasie zrezygnowały na szczęście. Denerwowało mnie to, że nie mogę zrobić dobrych zdjęć swoim aparatem, więc zadzwoniłam po dziadka, który przyjechał z lustrzanką :). Ponieważ było tyle ptaków, postanowiłyśmy wysypywać słonecznik na ziemię.
Poniedziałek, 8.02.2010r.:
Dzisiaj obudziła mnie mama, mówiąc, że dzwońce i czyże siedzą na parapecie i jest ich w sumie 7. Wzięłam lustrzankę, poczekałam aż ptaki odlecą z parapetu i podeszłam do okna. Oto dotychczasowe obserwacje: 6 grubodziobów; 7-8 czyży; 2 jery, bogatki, modraszki; 6 kosów; mnóstwo dzwońców (tak "na oko" było ich ok. 50, ale nie jest to dokładna liczba, bo ciągle przylatywały lub odlatywały). Najlepsze jest to, że stałam przy oknie i robiłam zdjęcia ptakom jedzącym na ziemi, a na parapet przylatują 4 grubodzioby, 3 czyże i 2 dzwońce. Kosy trochę się wkurzyły widząc, ile ptaków zajmuje ich teren i zaczęły płoszyć je z parapetu. Małe ptaszyny przepędziły, ale grubodzioby się nie dały.
Pomimo tego, że nie boją się mnie gdy stoję za szybą, boją się, kiedy ktoś otwiera okna, wychodzi wyrzucić śmieci, co mnie bardzo cieszy, ponieważ takich, co dla zabawy łapią ptaki, albo testują jakąś zabawkę na nich - nie brakuje :/.
Z pozdrowieniami Ficia :)
PS. Zdjęcia wkrótce :)
Różnym ludziom, różne rzeczy sprawiają radość . Nam ptaki.