Komunia kuzyna... co by mu kupić?... Po tygodniu rozmyślań, ciocia podsunęła pomysł: komórka. No dobra wszytko fajnie, tylko jaką. Jak będzie miał kiepską, to mu będzie głupio przed kolegami, jak za drogą, to jak zgubi będzie większy płacz... Po wybraniu modelu, stwierdziliśmy, że pojedziemy po nią(na Bielany) po biegach na orientacje. ale na Bielanach, oprócz sklepów jest także coś jeszcze... A są to dzierlatki! Szukanie zaczęło się jak zwykle od ronda przy PLP. Niestety dzierlatki brak. Przejeżdżamy jakimiś sklepami, dojeżdżamy do drugiego ronda, gdzie prawie zawsze była. I znowu rozczarowanie. Na szczęście było cicho i udało się usłyszeć jej śpiew. nie chciało mi się bezczynie szukać jej w samochodzie i po raz pierwszy ruszyłem za nią na piechotę.
Znalazłem ją na jednym z pustych parkingów, ale ścigając ja zapędziłem się przed pizzę hut. Dopadłem ją przed samym wejściem do restauracji. Schowany za krawężnikiem strzelał krótkim seriami, bo ciężko buło utrzymać aparat tak aby krawężnik nie wchodził za bardzo w kadr. Leżałem tam przez jakieś 2 minuty, ale dla mnie trwały klika godzin. niestety, restauracja to restauracja i czasami ktoś wychodzi głównymi drzwiami, więc od razu po spłoszeniu ptaka, pobiegłem do samochodu. I na koniec ciekawostka: Stojąc na świetle zobaczyliśmy dzierlatkę , która beztrosko przeparadowała po pasach na zielonym świetle. niezapomniany widok.
P.S Nie zalało Was?
A tak na poważnie, to o dzierlatkach na Bielanach już słyszałem na jakimś forum, choć i ty już o nich pisałeś. Co do powodzi, to u mnie w miarę, a raczej bardzo spokojnie, potok we wsi dzielnie poradził sobie z przyborem wody 10 cm( do wylewu brakowało bardzo sporo), a rzeka w mieście taż spokojna. A o Odrze słyszałem i w radiu i w faktach ciągle mówili.