Tak jak obiecywałem
relacja z sobotnich liczeń gęsi.
Konkretnych liczb
niestety nie znam, bo ogólne wyniki będą opublikowane na zjeździe, ale
osobiście zobaczyłem około 7000 gęsi, w tym
większość zbożówek,
również A.f.rossicus
Trochę(z 50) gęgaw
podobnie białoczółek, no może trochę mniej.
i 2 !!!gęsi małe!!!(mój pierwszy
"komis")
Po odprawie przydzielone nam zostały nam niektóre stawy
z kompleksu Stawno( to tam gdzie byliśmy na EDP) i
okoliczne pola.
Wstaliśmy o 5 i przed
6 byliśmy na przepuście. Niestety była mgła, i było
tylko słychać głosy tysiąca gęsi. Czekaliśmy aż się podniesie.
Nagle rozległ się szum miliona skrzydeł i wzmożone gęganie, nad głową
przemknęły nam jakieś 3000 gęsi, okrążyły staw, i znowu przysiadły.
Wtedy zaczęło wstawać słońce. Pośród mgieł zaczęła się pojawiać pomarańczowa
kula. Podnoszące się opary odsłaniały wodę, lód śnieg i gęsi. Trwało to krótko,
ale i tak pozostawiła niezapomniane wrażenie. I znowu gęsi zaczęły się
podrywać. Mieliśmy popis lotów grupowych w kluczu i w chmarze. W sumie
naliczyliśmy ich 5,5 tysiąca! Więcej gęsi nie było, ruszyliśmy więc na pola,
zmarznięci strasznie. I znowu: siedzą na 9! Desant, i już jesteśmy skryci za
drzewami. I jeszcze raz: mgła, czekamy, 5,10 minut, coś się wyłania, po 30
minutach idziemy w inne miejsce, i o wiele bliżej gęsi, które dalej śpią, W
tedy wstaję mgła. Liczymy gęsi. Niestety nie da się rozróżnić białoczólek, bo
mają głowy pochowane. Przelatujący myszołów spłoszył gęsi, które niestety
odleciały, lub przysiadły dalej. Jedziemy dalej. Znowu gęsi, niestety spłoszone
przez sarny i jakiegoś biegacza. Ale przynajmniej mamy stado ok.50 skowronków.
Zawracamy na inne pola. Tam spotykam drugą cześć ekipy. Nikon i svarek stoją na
statywach i błyszczą w słońcu. Przeglądamy to samo stado co nam wcześniej odleciało
spłoszone przez myszaka. Nagle, Bartosz Smyk, przy svarovskim, mówi: chyba mam
tu małą!!
Rzucamy się lunet. I
potwierdzenie to gęś mała!! Wreszcie dorywam się do Nikona: pytam się, która
to?- ta najbardziej po prawej. Jest, są dwie! Zamieszanie, ktoś mówi: dajcie
aparat! Focimy przez lunetę! I w tym momencie gęsi odleciały.
. Cóż, może KF nie zaliczy, ale co widziałem to moje. Później jeszcze widzieliśmy kolejnego ~tysiaka i 2 żurawie. I to tyle, zdjęć trochę jest, ale zabójczych nie ma. I jeszcze refleksja na przyszłość: następnym razem wziąć grubsze skarpetki, bo noga odmarzała mi od 7:00 do 16:00. A i zapomniałem: był też tam pan Piotr Wasiak, z KP, znany niektórym Juniorowcom min. z wycieczki na EDP09
Dlatego już nie piszę się na takie imprezy, czego to młody organizm nie zniesie :)
Teraz zdrowy rozsądek mówi mi, że to już nie dla mnie:) Chociaż chęci są...