Niestety nie było mnie na zimowym ptakoliczeniu, ale W Trybszu i w Bielicach było chyba ciekawiej...
Po pierwsze I w Bielicach i w Trybszu roiło się od krzyżodziobów i miałem okazje obserwować zje z odległości metra
Po drugie: W Trybszu(a dokładniej w przełomie Białki) zrobiłem sobie takie własne ptakoliczenie, a ponieważ było fajne światło to i zdjęć jest kilka niezłych.
krzyżodziobów cn.20
szczygłów: 7
raniuszków: stadko kilkunastu osobników
1 pełzacz nieoznaczony
bogatek nl.
Myszołowów( w drodze):1( chociaż zazwyczaj było ich cn.4)
Sosnówka jedna.
Krótka relacja:... Nagle z jezdni przed nami zerwały czerwone ptaszki u ciekły na pobliski krzak, było to stadko kilku ************ złożone z szarych samic i czerwonych samców. I wtedy za zakrętem ukazała się ogromna ośnieżona skała a obok niej kawałek białej równiny( jak się okazało był to lód i płynący jej środkiem potok. Z auta wysiedliśmy w niesamowitą ciszę przerywaną tylko śpiewem ptaka.. Nasze stopy niszczyły równą warstwę śniegu. Zdjąłem rękawiczkę(żeby móc pstrykać) i poszedłem na przód. Nagle jedna gałązka świerka obok mnie poruszyła się. Zamarłem. Coś było w między gałęziami. I wtedy znad igiełek pokazał się wesoły łepek, ******** który zaraz w raz z właścicielem pokazał się trochę niżej. Kiedy tylko ten szary ptaszek obrócił się zacząłem się czołgać w kierunku drzewa udało mi się podejść do niej na jakieś półtora metra i obserwowałem ją jednocześnie robiąc jej zdjęcia z tej odległości, które jak się później okazało nie były tak zabójcze się tego spodziewałem? Po jakichś 10 minutach stwierdziłem, że nie będę jej dłużej niepokoił i ostrożnie ruszyłem dalej...
CD. wkrótce na portalu.(Oby)
„W ostatnim polu chodzi zapewne o sosnówkę:)A tak w ogóle bardzo lubię śpiew tych sikor.”