Pojawił się nowy pitulaszek w mojej karmnikowej bazie. Był to dzwoniec!
Otwarłam okno i czekam... Słyszę że coś świergocze inaczej niż dotychczas, wychylam się pomalutku i już jest, biorę aparat i... zwiał na jabłoń...
Za drugim razem już nawet się przykryłam kocem dla niepoznaki ale jak zwykle był sprytniejszy. W moim dzisiejszym polowaniu było jeszcze sporo podejść, ale wszystkie chybione....Miałam wrażenie że Dzwoniec bawi się ze mną w chowanego :)
"Ptaszki pitulaszki" - odważne ujęcie tematu...:)
Chyba nikogo nie obrażam???