Dzisiaj jest bardzo słonecznie, choć odrobinkę mroźnie. Wyjrzałam przez okno, bo ostatnio kręcą się tu bogatki, więc miałabym szansę na dobre zdjęcie. Po otwarciu okna usłyszałam ptasi śpiew, jak dotąd mi nieznany. Nagle zobaczyłam jakiegoś ptaszka, który poleciał na naszą tuję. Rzecz jasna poszłam po aparat i na dwór! Usłyszałam tego ptaszka. Przeleciał na drugą tuję. W miejsce, gdzie kiedyś była gałąź, obecnie ścięta, weszłam tak, że widziałam pień i gałęzie. I tam był mysikrólik! Potem poleciał znów na inną tuję. Poszłam więc tam. Mysikrólik poleciał gdzieś indziej, ale w chwilę potem zobaczyłam następnego. Po pewnym czasie już żadnego nie było. Zdjęcia niestety nie mam, ale za to kolejny gatunek na listę roku :)
A może się jeszcze pokaże... Czy misikróliki korzystają z karmnika? Jeśli tak, to ci najlepiej dla nich przygotować? Jeszcze nie dokarmiam ptaków, ale warto się dowiedzieć na zapas :)