Strona, jak wiele innych, wykorzystuje cookies (tzw. ciasteczka). Jeśli ci to odpowiada, kontynuuj - w przeciwnym przypadku dowiedz się więcej kliknij.
http://www.otopjunior.org.pl
 
<
Poprzedni blog
 
Lista blogów
 
Następny blog
>
 
Moja kronika piórkami pokryta...
 
Poleć znajomemu
Drukuj
Wkraczając w lata dwudzieste :)
 
 
~ Ptaszyna    |    dodano: 2020-01-02 21:50    |    ostatnia zmiana: 2020-01-02 23:40
Pomyślałam, że skoro mam okazję, to coś tutaj podsumowującego napiszę - z tego okresu, kiedy mnie nie było. Czasami mam ochotę się w taki sposób wygadać. Kiedyś częściej niż tutaj robiłam to na blogu na bloggerze, ale już od jakiegoś czasu jest zablokowany, nie usunęłam go, jednak nie można już go otworzyć. Dawniej w pisanie tego bloga wkładałam całe serce, ale trochę wydoroślałam od tamtego czasu i teraz niezbyt chcę, żeby mnie ktoś z nim utożsamiał ;). Zostanie, widoczny tylko dla mnie, na pamiątkę, jakie dziwne rzeczy potrafiłam czasem napisać ;).
Mijający rok był raczej gorszy pod względem ptasich obserwacji. Z jednej strony, bo nie udało mi się być w szczególnie wielu miejscach, zobaczyć szczególnie wielu gatunków, a od września właściwie prawie nie mam czasu lub chęci na obserwacje, obowiązki w pierwszej klasie liceum mnie pochlonęły. Wychodzenie z domu o szóstej i powrót o dwudziestej raz czy dwa w tygodniu przestały być dla mnie czymś niezwykłym :). Co prawda wygląda to tak z mojej własnej woli, sama chcę uczyć się dodatkowo biologii na zajęciach po szkole i dlatego czasem wracam tak późno. Obowiązkowe lekcje nie trwają długo, co więcej mam najlepiej ułożony plan że wszystkich moich znajomych. Zobaczymy, jak będzie to wyglądało w następnym półroczu.
Z drugiej jednak strony w tym roku miałam zaszczyt na własne oczy zobaczyć w Polsce uhlę garbonosą, co przewyższa wszystko, co kiedykolwiek udało mi się osiągnąć na polu ptasich obserwacji, coś podobnego pewnie jeszcze przez długie lata mi się nie zdarzy. A wraz z uhlą - 
 inne morskie kaczki i błotniaka zbożowego. Drugiego wyczekanego błotniaka - łąkowego, zobaczyłam kilka miesięcy później. To był piękny, niemal biały samczyk. Wiosną odwiedziłam dolinę Słudwi z latającymi nad głową stadami siewek złotych, niepłochliwymi myszołowem włochatym i rycykiem na wyciągnięcie ręki, tysiącami gęsi, pierwszym w życiu biegusem małym. Na krótko wpadłam nad Biebrzę w stada batalionów. W dolinie Wisły podglądałam ohary, a lato spędziłam wśród rybitw i siewek w ujściu tejże rzeki. Jesienią byłam nad zalewem Jeziorsko, ale tam patrzyłam głównie na pustkę.
W roku szkolnym mało zajmowałam się ptakami, ale i tak wydarzyło się coś ciekawego. Do tej pory nie sądziłam, że mogę mocno interesować się czymś innym niż ornitologią, oraz ogólnie biologią. Wybór profilu w liceum był oczywistością, zatem, jak można się było spodziewać siedzę sobie teraz radośnie w klasie biol-chem-mat. Ci, co mnie dobrze znają, wiedzą, że oddawałam temu naprawdę całe serce i świata poza tym nie widziałam. Tymczasem w wakacje pojawiło się coś innego - lotnictwo.
Z awiacją byłam troszkę związana już od jakiegoś czasu, jednak dopiero od wakacji przepadłam całkowicie i to do tego stopnia, że zwątpiłam nieco w wybór drogi życiowej, która do tej pory w sposób oczywisty miała być powiązana z biologią. Mój wzrok jest jednak znaczącym czynnikiem ograniczającym lotnicze marzenia. Mam wrażenie, że znajduję się w impasie, z jednej strony nadal uwielbiam biologię i chciałabym się rozwijać w kierunku tej nauki, z drugiej strony związanie się z lotnictwem także byłoby czymś wspaniałym, kiedy człowiek jest w takim stanie, że pochłania książki na temat awiacji, zwraca uwagę na każdy statek powietrzny w okolicy, a w nocy pochlipuje, że nigdy nie będzie mógł polatać na cudownych myśliwcach. Kwestia jest taka, że biologię umiem i będę ją zdawać na maturze, a gdybym chciała pójść na studia na jakiś kierunek związany z lotnictwem (już samo to, czy się bym tam w ogóle nadawała, jest dyskusyjne), to fajnie by było, gdybym w związku z tym zdała na maturze matematykę i fizykę. W przypadku tej drugiej jest to średnio realne. Co prawda, dostanie się na takie studia bez fizyki też niemożliwe nie jest. Gdyby mi się to jakoś udało, to lotnictwo mogłoby mi zamknąć drogę do pracy naukowej w którejś z dziedzin biologii, a do tej pory to był mój najwyższy cel i kierunek, do którego dążyłam. Jeśli chcę się czemuś całkowicie poświęcić, to myślę, że muszę wybrać, co pewnie będzie bolesne, jeśli zamiłowanie do lotnictwa będzie się we mnie nadal rozwijało. Do tego nie mam pojęcia, czy mój wzrok bądź jakiś inny defekt, o którym nie wiem, nie pozbawi mnie możliwości nauki latania gdziekolwiek i kiedykolwiek.
Myślę, że za dwa, trzy lata, wrócę tutaj i napomknę, co w końcu zrobiłam i jak mi się życie ułożyło. Może rozpisałam się przesadnie, może zbyt osobiście, ale od pewnego czasu odczuwałam taką potrzebę. Tymczasem szczęśliwego nowego roku, który powoli przenosi nas w lata dwudzieste XXI wieku ;) (chociaż tak naprawdę zaczną się one dopiero za rok). Spełniajcie marzenia, rozwijajcie się, obserwujcie ptaki. I oby się Wam szczęściło. 
 
 
Komentarze ( 3 )
 
 
puchacz235
łabędź
punkty: 10306
* * * * * *
 
dodano: 2020-01-03 10:07
Życzę Ci żebyś wybrała jak najlepszą drogę w przyszłości.
I żebyś była z niej zadowolona. :) U mnie też przez te ostatnie lata przybyły inne zainteresowania np. zaczęłam się interesować bardziej zwierzętami dlatego poszłam na zawód technik weterynarii. W sumie jestem zadowolona, że wybrałam taką drogę. Przybyło mi parę nowych przedmiotów. 
Lecz powoli zbliżają się ferie i będę mogła kontynuować swoją pasję bo niestety teraz za dużo mam nauki. 
 
 
Ptaszyna
łabędź
punkty: 8314
* * * * * *
 
dodano: 2020-01-03 23:45
Dziękuję i wzajemnie :). Kiedyś nieco zastanawiałam się nad tym, czy by nie pójść w kierunku weterynarii, ale 
 stwierdziłam, że to nie dla mnie. Teraz za to jestem namawiana na ludzką medycynę ;). W sumie moja klasa zobowiązuje, bo jest bardzo medyczna nie tylko ze względu na biolchemiczno - matematyczny profil, jednak też uważam, że to nie dla mnie. Na pewno będziesz mieć satysfakcję z pomagania zwierzakom, a to bardzo cenne. Jakie nowe przedmioty przybywają w klasie weterynaryjnej? 
 
 
puchacz235
łabędź
punkty: 10306
* * * * * *
 
dodano: 2020-01-04 16:26
W sumie w pierwszej klasie technikum przybywają tylko 4 przedmioty. Anatomia i fizjologia zwierząt również ten sam przedmiot tylko, że w praktyce, chodowla zwierząt oraz produkcja zwierzęca. Co roku również będą przybywać różne przedmioty związane ze zwierzętami a inne odpadać. :) 
 
Nie ponosimy odpowiedzialności za wypowiedzi zawarte w komentarzach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Są one prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.
Logowanie do serwisu:
 
 
 
Zapamiętaj hasło
 
 
 
 
 
Najnowsze w galerii klubowicza
Kamuszni ...
Piskliwi ...
Czapla ...
Mewa ...
 
 
 
 
Najnowsi ulubieni klubowicza
 
 
 
 
 
Projekt i wykonanie Excelo.
Powered by excelo true CMS system.
Portal przygotowano dzięki wsparciu finansowemu Ambasady Królestwa Holandii w Polsce
- Program Małych Projektów Matra/KNIP