Parę minut przed
ósmą, wieś Buczki. Przyjeżdża pani redaktor z Gazety Współczesnej (interesuje
się ptakami, była na jednym naszym obrączkowaniu). Za chwilę przyjeżdża i pan,
który dzwonił wczoraj. Czekamy do 8.15, ale nikt więcej się nie pojawił.
Ruszamy. Po drodze kolejne obserwacje (na jeziorze sporo perkozów dwuczubych i
łabędzi niemych). Rozmawiamy, mówimy, że pod koniec wycieczki są duże szanse
zobaczenia bielika. Pani redaktor się cieszy, bo jeszcze nigdy w życiu go nie
widziała. No cóż, nie wiadomo, jak to będzie dzisiaj.
Po drodze
pokazują nam się ładnie 3 sarny, spod
brzegu zmyka gągoł, a zaraz potem kormoran. Na wierzbie coś pracowicie stuka.
Dzięcioł pstry. Ładnie się prezentował, zmieniając pozycje – zdążyliśmy nawet sprawdzać
kolejne cechy gatunku według przewodnika, aby wszyscy byli przekonani, że to
naprawdę BIAŁOSZYI – spora rzadkość w naszym regionie.
Idziemy przez
dawny poligon wojskowy. Kolejne 2 sarny dają się obserwować przez dłuższy czas.
Nagle na uschniętym drzewie na brzegu widzę dużego ptaka – za mały na bielika,
ale… Lornetka do oczu i… BINGO! To RYBOŁÓW!
Jestem z siebie
dumna. Tata migiem ustawia lunetę i przez dobrych kilka minut kolejno
podziwiamy rzadkiego (30-40 par w Polsce) drapieżnika. Potem postanawiam
podejść bliżej, może uda się zrobić jakieś lepsze zdjęcie.
Brnę przez glinę,
która usiłuje ściągnąć mi buty. Na szczęście zostają na nogach – za to rybołów
nie został na drzewie, wytrzymał do około 150m i odleciał.
Po kolejnych
kilkuset metrach otworzył się widok na wschodni brzeg poligonu. Na uschniętym
drzewie siedziały jak zwykle niezawodne bieliki (para dorosłych), a więc kolejna
sesja przy lunecie. Do kompletu kawałek dalej przysiadł myszołów, a niedaleko
niego samica krogulca.
Tak minęły nam
zaplanowane dwie godziny, pora była zawrócić.
Na końcu, już
prawie przy samochodach, pożegnała nas radosnym popiskiwaniem w świerkach
gromadka mysikrólików.
Podliczyliśmy
jeszcze szybko wyniki. Na 33 gatunki złożyły się: bielik, bogatka, czarnogłówka,
czyż, dymówka, dzięcioły białoszyi, czarny i duży, gągoł, kapturka, kormoran,
kos, krogulec, krzyżówka, kwiczoł, łabędź niemy, łyska, mazurek, mysikrólik,
myszołów, perkoz dwuczuby, pierwiosnek, rybołów, sikora uboga, sójka, sroka, szpak,
śmieszka, śpiewak, trznadel, wrona siwa, wróbel domowy, zięba. W sumie widzieliśmy
136 ptaków.
Po południu na
spacer z psami też wzięłam lornetkę. W najbliższej okolicy domu kręciły się
kopciuszki, bogatki, makolągwy, czyże, świergotki drzewne, mazurki, wróble,
szczygieł, sosnówka i znowu grupka mysikrólików.
A teraz idę spać, bo jutro pobudka o piątej. Siemianówko, przybywamy!
Wieś Buczki to okolice Ełku jeśli się nie mylę. Czasem odwiedzam to miasto i na trasie Augustów- Ełk prawie zawsze można natknąć się na jakiegiś drapieżcę. Udało mi sie zaobserwować bielika, rybołowa i najczęściej myszołowy. Tegorocznej zimy widziałam z bliska bo na poboczu drogi pożywiajacego sie padliną ( potrącony przez samochód lis ) dorodnego myszołowa.
Ciekawa jestem raportu z Siemianówki.