Wczoraj trafił do nas (przez paru pośredników) dzięcioł czarny. Pani weterynarz obmacawszy ptaka potwierdziła, że ma złamane lewe skrzydło, w obrębie barku. Niestety, nie ma u nas fachowców od leczenia ptaków. Nakarmiliśmy i napoiliśmy biedaka, dziś rano pojechał do Biebrzańskiego Parku Narodowego - tam zorganizują dalszą pomoc. W kondycji był dobrej - interesował się otoczeniem, próbował kuć pojemnik (a dziób miał taki, że oj). Kilka zdjęć umieszczam w galerii.
wiem i to mój błąd, gdyż to jest świetna okazja do dokładnego sfotografowania.
ale tak wyszło.
poprostu zajełem sie ptakiem i robiłem co trzeba, zamiast urządzać sobie sesje fotograficzną z chorym i umierającym ze strachu ptakiem...
netta:)
poprostu nie zrobiłem zdjęc i tyle:)
moge napisac do ptasiego azylu i mimo, że nie prowadzą żadnych kronik ani rejestrów może ktoś zrobił zdjęcie temu dzięciołowi...
jedynie co mi po ni zostało, to świstek z zoo:)
„A co takiego robiłeś, co trzeba, że ptak umierał ze strachu ? ;-)"
:)
oglądasz ptaka, macasz czy nie jest połąmany, opatrujesz go ( jeśli został pogryziony przez kota lepiej oddać do weterynarza) zwykle rany goją sie szybko i łatwo więc wystarczy czasem tylko woda utleniona i nic więcej i masa nakazów i zakazów...
nie mnie sie pytaj
sądze, że doskonale o tym wiesz:)
"Nasz" dzięcioł czarny ostatecznie pojechał do Warszawy, do Ptasiego Azylu. Mam nadzieję, że uda się go wykurować i wypuścić.
oooo to fajnie.....
a czemu nie przyjeli go w tym parku w kadzidlowie, ani w biebrzańskim PN.??
biedny musiał pokonac taką droge!!!!
W BPN go przyjęli, ale z myślą o przekazaniu do białostockiego mini-zoo. Po prostu nie mają doswiadczenia w zajmowaniu się małymi ptakami, azyl przy leśniczówce Grzędy działa z myślą o bocianach i szponiastych. Ponieważ akurat trafiła się w tym czasie wizyta profesora z Warszawy, dzięcioł miał bezpośredni i komfortowy transport. A co do Kadzidłowa, to mamy tam dwa razy dalej niż do Osowca, i to gorszą drogą, więc rozumiesz...
Najnowsze wieści prosto z BPN, cytuję:
"...zdiagnozowano u niego pogruchotanie obreczy barkowej, przez ktory to uraz
ptak podobno nie ma szans na odzyskanie pelnej sprawnosci i powrot do natury
:-( Dzieciol zostal wiec lokatorem Ptasiego Azylu. ZOO troche na niego
narzeka, bo dzieciol goni inne ptaki i wymaga przez to oddzielnego lokum :-)"
Szkoda, ale lepsze to niż rola zabawki dla kocura.
uuuu..
to straszne... to najgorsze co może być:(
niestety tak to czasem bywa... jest narazie agresywny gdyż jest dziki i to bardziej niż jakiś parkowy dzięcioł duży....
wielka szkoda..
jak będziesz miała kolejne wieśći to daj znać prosze...