Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kiedy moja babcia była w moim wieku na pobliskich polach było pełno Dropi. Drop to bardzo duży ptak lądowy. W tej chwili nie ma ani jednego . A więc gmina ostatnio na zebraniu gdzie mój wuja jest sołtysem chce zaosiedlic tymi ptakami te same pola - tak powiedział mój kuzyn. Mam nadzieje że się uda
Ponowne wprowadzenie dropia do środowiska (czyli reintrodukcja) to trudna sprawa i obawiam się, że wola sołtysa nie wystarczy :) Nie ma u nas przede wszystkim takich dużych i dpowiednich dla dropia siedlisk, potrzebnych mu do życia. A to było główną przyczyną jego wyginięcia w Polsce. Ostatnie zniknęły ok. 1986 r. w Wielkopolsce właśnie. Tematem zajmowała Akademia Rolnicza w Poznaniu.
;)) Życzę powodzenia i wójtowi, i gminie, i dropiom :))) Szczerze powiedziawszy, to uważam, że nie tylko duże organy publiczne (wojewoda, premier, minister, poseł, a nawet prezydent) są w stanie zrobić coś "wielkiego". Bo tak na prawdę to tylko chęci się liczą, i zaangażowanie, a nie to czy jest się posłem czy europosłem. Tu nie chodzi przecież o wysokość stanowiska. Tu chodzi o to czy ktoś włoży w tę akcję serce i wszystkie siły czy tylko podpisze kwitek. Dlatego uważam że nawet najmniejsi urzędem mogą zrobić wiele. :))
Jeśli to w ogóle prawda, sukcesu nie ma się co spodziewać. Żeby akcja się udała, wójt musiałby chyba wysiedlić całą gminę, a i tego mogłoby być mało... Dropie są niezwykle płochliwe i wymagają naprawdę wielkich terenów bez obecności człowieka.
Ciekawe, kto to w ogóle organizuje, na pewno ktoś spoza gminy, nie wydaje mi się, aby sam wójt był aż takim miłośnikiem rzadkich gatunków. A może to wcale nie o dropie chodzi?