Był dość chłodny, pochmurny, lipcowy dzień. Spędzałem wakacje na obozie harcerskim i właśnie wracałem z miasta samochodem przez las. Nagle przed samochodem przeleciał jakiś ptak mniej więcej wielkości dzięcioła. Miał białe paski na czarnych skrzydłach. Od razu mój brat krzyknął: dudek! Poprosiliśmy kierowcę, aby się na chwilę zatrzymał. Ja wziąłem aparat, Janek lornetkę i wyszliśmy z samochodu. Na drodze skakało aż pięć dudków. Próbowałem zrobić im zdjęcie, ale nie udawało mi się, więc dałem aparat bratu. Później dudki rozleciały się na drzewa, lecz jeden został, ponieważ prowadził konfrontację z dzięciołem dużym. W tym samym miejscu widziałem jeszcze czubatki, bogatki, modraszki, pełzacze, kowaliki, pliszki siwe, trznadle, zięby i pierwiosnki. Było to dla mnie bardzo ciekawe przeżycie, bo po raz pierwszy zobaczyłem dudka (upupa epops).